wtorek, 31 lipca 2018

Daleko od miasta

W ubiegłym roku, zaraz po otwarciu Dzikich Róż, zawitała do nas ekipa TV z kanału Domo+. Spędziliśmy trzy dni z przesympatyczną ekipą, która wprowadzała tak miłą atmosferę, że prawie zapominaliśmy o obecności kamery, zdradzając szczegóły, o których niekoniecznie wypadało rozmawiać. Sprytne;) Potem trzeba było jeszcze cierpliwie poczekać na montaż i od listopada można było nas pooglądać na kanale Domo+ i  chyba też na TVN Style.


 Fragment filmu można poogląda tutaj, natomiast cały 25 minutowy odcinek znajduje się pod tym linkiem:






Prowadząca program, Natalia Sosin-Krosnowska, na podstawie swoich podróży i rozmów z bohaterami programu napisała książkę Cisza i spokój, który jest świetnym poradnikiem dla wszystkich, którzy marzą o osiedleniu się na wsi. W zacnym gronie kilku agroturystyk znalazła się i nasza, obszernie opisana historia!







środa, 25 lipca 2018

Lato wszędzie.

Gorąco jest już od trzech miesięcy. Przez ten czas doczekaliśmy się zaledwie kilku deszczowych dni, więc ogród spragniony, w stawie poziom wody znacznie się obniżył, zamilkły ptaki. Spokój i cisza, słychać tylko brzęczenie pszczół, a ogród tonie w powodzi kwiatów.


 






czwartek, 14 września 2017

Po sezonie

To były niesamowite miesiące. Wiem, wiem, nikt w to mi nie uwierzy, ale było fantastycznie. Przede wszystkim poznaliśmy wspaniałych ludzi. Co prawda trzeba było pracować od świtu do nocy, ale przy okazji bawiliśmy się świetnie. Komu trudno w to uwierzyć, niech zaglądnie do naszego ogrodu. Od czerwca prawie nic w nim nie zrobiłam, bo kiedy miałam wybór między ukochanym przeze mnie grzebaniem w ziemi a towarzystwem naszych gości, ku memu zdziwieniu zawsze wybierałam to ostatnie. Ogród do tej pory jest w szoku, ja również. Gdyby nie pomoc nieocenionego Franka, wszystko by padło.

Więc całe szczęście, że już po sezonie i rezerwacje mamy tylko na weekendy, bo teraz nie mam wyjścia i muszę odpracować ogrodowe zaległości. Żadnych wymówek! Chociaż ... znalazłoby się kilka, no może nawet więcej. Choćby to, że moje blogi leżą odłogiem, instagram nawet nie ruszony, nadal nie mamy strony internetowej, wizytówek, folderu. Nie dokończyłam aranżacji pokoi, kompletowania biblioteki, a zamiast galerii archwaliów jest tylko pusta ściana. Ale przecież nadchodzą długie jesienne wieczory, więc ta robota może poczekać.

Na małe usprawiedliwienie mogę dodać, że chociaż na FB wrzucam trochę aktualnych informacji. Wiem, że mnóstwo ludzi tam nie zagląda i to słaba wymówka, więc uzupełnię najważniejszą informacyjną dziurę - zdjęcia z piątego pokoju.
Pokój zwany przez nas kamiennym skończyliśmy urządzać chyba w lipcu, więc nie było czasu wtedy pochwalić się nim. Jest najbardziej archaiczny i wyposażony w najstarsze meble, m.in. w skrzynię z 1746 roku, a każda ze ścian jest zbudowana w innej technice. Nas najbardziej cieszy konstrukcja szachulcowa, ale ściana kamienna też robi wrażenie.

Teraz niech przemówią zdjęcia, choć nie mogą oddać nawet części magii ukrytej w tym miejscu.
















środa, 21 czerwca 2017

Za nami pierwsze sześć tygodni.

Nawet nie wiem, kiedy ten czas upłynął. Było pracowicie, ale niesamowicie satysfakcjonująco. Na czas pierwszych rezerwacji udało się ukończyć cztery pokoje, lecz muszę przyznać, że nie było łatwo. W tych dniach pracowaliśmy od świtu do późnej nocy. To, co potem nastąpiło zupełnie nas zaskoczyło. Co prawda zdawaliśmy sobie sprawę, że po ponad dwóch latach remontu i urządzania wnętrz efekt końcowy jest niezły, ale reakcje gości były...no nie wiem, jak to ująć. Byliśmy wzruszeni, zadziwieni i po prostu szczęśliwi. To tak cieszy, kiedy ktoś doceni naszą pracę, podzieli zachwyt starą architekturą, techniką, rzemiosłem. Kilka opinii gości umieściłam w zakładce opinie. Cieszymy się niezmiernie!

A jak wyglądają oddane do użytku pokoje?











Nie przypuszczaliśmy, że prowadzenie pensjonatu jest takie fajne! Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, przegadaliśmy mnóstwo godzin. Czyżby już nadszedł czas cieszenia się efektami? Może jeszcze nie całkiem, ale już prawie, prawie ...

Przed nami jeszcze mnóstwo pracy. Na wykończenie czeka piąty, być może najciekawszy pokój: zewnętrzna ściana jest kamienna, wewnątrz zachowała się konstrukcja ryglowa, umieściliśmy tam najstarsze w naszej kolekcji malowane śląskie meble.
Ale od tygodnia mamy piękną pogodę. Leżaki ciągną, chciałoby się chwilkę odpocząć. Jeszcze  trochę ...


wtorek, 25 kwietnia 2017

sobota, 18 marca 2017

Czekamy na łóżka.

Co jest najważniejsze dla gości? Łóżka! Muszą być wygodne i piękne. Chcieliśmy, aby były także stare, ale z takich gość nie byłby zadowolony. Wszystkie XIX wieczne łóżka, które znajdowaliśmy, były za krótkie, bo zwykle miały metr osiemdziesiąt, więc tym razem zamiast renowacji zdecydowaliśmy się na rekonstrukcję. Nie jesteśmy fachowcami, ale ponoć nie święci garnki lepią, więc...
Najpierw było czytanie i oglądanie, potem wizyta w skansenie, zdjęcia, a na ich podstawie powstało zlecenie dla stolarza.



Zrobienie pojedynczego łóżka nie było problemem, bo wystarczy go odwzorować, natomiast gdzie znaleźć kształt wezgłowia dla łóżka podwójnego? Nie wiem, czy w wiejskich chatach zdarzały się szerokie małżeńskie łoża, my spotkaliśmy się tylko z zestawionymi dwoma pojedynczymi, które służyły jako małżeńskie. Nie wydaje mi się to zbyt wygodnym rozwiązaniem, więc zapominając na chwilę o realiach XIX wieku trzeba było stworzyć szablon na wezgłowie wygodnego, szerokiego łóżka inspirując się wąskim.


Wyposażeni w podstawową wiedzę odnośnie tego, czego oczekujemy, pojechaliśmy do stolarza. Oczywiście wcześniej pooglądaliśmy inne jego prace i jesteśmy pełni nadziei. Zazwyczaj u innych fachowców zaczynało się od marudzenia typu "a cóżeście to wymyślili, tak się nie da", a tym razem usłyszeliśmy "nie ma problemu". Wreszcie. Troszeczkę nasz zapał ostygł, gdy usłyszeliśmy cenę, ale trudno. Łóżka muszą być piękne i bez zarzutu. Teraz pozostaje cierpliwie czekać.
W między czasie oglądamy sobie drobiazgi, którymi wyposażymy pokoje. Do tej pory ukrywane w stodole wymagały porządnego mycia, a teraz wygrzewają się do słabego, marcowego słońca.








poniedziałek, 27 lutego 2017

Dlaczego jeszcze nie otwieramy?

Pierwsze wstępne rezerwacje zapowiadały się na początek kwietnia, ale po dokładnym przemyśleniu sprawy doszliśmy do wniosku, że to będzie nierealne. Ostrożnie wyznaczamy sobie otwarcie na drugą połowę kwietnia, ale pokoje będą raczej w wersji beta. Z terminami jest podobnie jak z budżetem na budowę lub remont - zawsze jest przekroczony, więc na wszelki wypadek na początku będą mocno obniżone ceny. Zresztą wszystko zależy od pogody, bo wiosna przyszła wcześniej niż ją zamawialiśmy i teraz najważniejsze dla nas jest urządzanie ogrodu, bo sadzenie drzew i krzewów z gołym korzeniem nie może poczekać. Jeżeli pogoda i zdrowie dopiszą, a wiosenne prace pójdą sprawnie, wrócimy do urządzania pokoi.
Prawie nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego ma to trwać tak długo, choć wnętrza są wyremontowane i z poważniejszych prac zostało tylko powieszenie kinkietów, odnowienie drzwi i jednego okna z okiennicami.

Ościeżnica drzwi do łazienki jest gotowa, ale skrzydło czeka na odnowienie

Z tymi drzwiami będzie najtrudniej. Płyciny rozeschły się, a dolny róg jest wygryziony przez psa.

Reszta to właściwie drobiazgi, o ile zrobienie stołu na 12 osób ze starych desek można nazwać drobiazgiem. Krzesła mamy już wszystkie, każde jest inne i każde wymaga mnóstwa pracy zanim będzie można na nim usiąść.



 Przy okazji znaleźliśmy takie fajne ogrodowe leżakokrzesła .


Przygotowanie wszystkich drobiazgów zajmie trochę czasu, bo wszystkie wnętrza mają być urządzone antykami lub ich replikami oraz rękodziełem. Na przykład szafki nocne na wsi w XIX wieku zdarzały się sporadycznie, a nie wyobrażam sobie, żeby goście ich nie mieli. Znaleźliśmy komplet takich szafek, ale w skansenie! Trzeba ruszyć wyobraźnię i wymyślić coś innego. Skrzynie? Kosze? Zydle? Lampki nocne to problem nie do przeskoczenia, musimy pójść na kompromis. Będą młodsze, zaledwie stuletnie, ale one też wymagają rekonstrukcji, aby mogły służyć gościom. Co tydzień na targu w Cieplicach Rafał wyszukuje jakieś elementy, które mogą się do tego przydać, a potem tworzy coś z niczego.


Najgorzej z łazienkami. Urządzenie takich, jak dwieście lat temu chyba nie odpowiadałoby turystom, choć można by zrekonstruować wychodek, który niestety zburzyliśmy. Ewentualnie, jeżeli ktoś koniecznie chciałby korzystać z nocnika, to możemy poszukać w naszych zbiorach :) Na razie chcemy stworzyć łazienki, które będą komfortowe, a jednocześnie nawiązujące do dawnego klimatu. Wariaci wymyślili sobie: żadnych współczesnych płytek ceramicznych i kabin prysznicowych, tylko zasłonki. Ten pomysł to  strzał w stopę wg doświadczonych właścicieli pensjonatów. Ponoć turyści korzystający z takich pryszniców zawsze zalewają łazienkę. Na dodatek podczas kupowania brodzików coś mnie zaćmiło i wzięłam bardzo płytkie, a dopiero po ich zamontowaniu spostrzegłam, co najlepszego zrobiłam . Katastrofa. Trudno, trzeba brnąć dalej i myśleć. Niełatwo opisać pomysł na częściowe zaradzenie zalewaniu łazienki, wspomnę tylko, że w ruch pójdzie spawarka. Poza tym z oryginalnego, starego wyposażenia łazienek mamy przedwojenne baterie oraz stojaki na miskę, ręcznik i mydło. Jeden z nich jest zbyt delikatny, ale do drugiego spróbujemy dopasować umywalkę. Potem półki, wieszczki, woreczki z pachnidłami ...
Na razie takie łazienkowe coś czeka na reaktywację. Spróbujemy wykorzystać go jako szafkę pod umywalkę.

Bateria czeka na próbę generalną


Po łazienkach przyjdzie czas na ubranie okien, szycie lnianych obrusów i haftowanie pościeli. Mały kompromis: kupię gotową pościel, szycie już sobie odpuściłam po stworzeniu dwóch kompletów. Na koniec zostanie urządzenie prawie pięćdziesięciu metrów powierzchni wspólnej dla gości: aneks kuchenny, jadalnia, część wypoczynkowa z kominkiem i mini galeria. Nie wspomnę, ile do tego mebli trzeba zrobić lub odnowić.
Teraz chyba łatwiej sobie wyobrazić, dlaczego potrzebujemy przynajmniej dwóch miesięcy. Jeżeli jeszcze dodamy do tego pracę w ogrodzie i kończenie wiaty z letnią kuchnią, to nie wiem, czy nawet majowy termin jest realny. Za wyjątkiem stolarza, który zrobi repliki XIX łóżek (oryginały są za krótkie), cała reszta prac jest w naszych czterech rękach i dwóch głowach, bo wątpliwe, czy znajdziemy chętnego na pomoc przy ciężkich ogrodniczych pracach.
Powiedzcie mi, dlaczego niektórzy ludzie lubią tak utrudniać sobie życie?!