Najpierw było czytanie i oglądanie, potem wizyta w skansenie, zdjęcia, a na ich podstawie powstało zlecenie dla stolarza.
Zrobienie pojedynczego łóżka nie było problemem, bo wystarczy go odwzorować, natomiast gdzie znaleźć kształt wezgłowia dla łóżka podwójnego? Nie wiem, czy w wiejskich chatach zdarzały się szerokie małżeńskie łoża, my spotkaliśmy się tylko z zestawionymi dwoma pojedynczymi, które służyły jako małżeńskie. Nie wydaje mi się to zbyt wygodnym rozwiązaniem, więc zapominając na chwilę o realiach XIX wieku trzeba było stworzyć szablon na wezgłowie wygodnego, szerokiego łóżka inspirując się wąskim.
Wyposażeni w podstawową wiedzę odnośnie tego, czego oczekujemy, pojechaliśmy do stolarza. Oczywiście wcześniej pooglądaliśmy inne jego prace i jesteśmy pełni nadziei. Zazwyczaj u innych fachowców zaczynało się od marudzenia typu "a cóżeście to wymyślili, tak się nie da", a tym razem usłyszeliśmy "nie ma problemu". Wreszcie. Troszeczkę nasz zapał ostygł, gdy usłyszeliśmy cenę, ale trudno. Łóżka muszą być piękne i bez zarzutu. Teraz pozostaje cierpliwie czekać.
W między czasie oglądamy sobie drobiazgi, którymi wyposażymy pokoje. Do tej pory ukrywane w stodole wymagały porządnego mycia, a teraz wygrzewają się do słabego, marcowego słońca.







Na pewno łóżka będą super. Chociaż mi 1,8 m też by starczyło ;)
OdpowiedzUsuń